Żukowa Mama podjęła "messengerski" kontakt z Żukiem Mateuszem, który to Żuk powinien był być już w Anglii. Ma opiekować się tam przez tydzień "psem pracującym" oraz kotem syjamskim należącym do Żuka Jarka & Justyny.
J & J lecą bowiem do Lisbony na ważną konferencję.
Nastąpił emocjonujący dialog:
- Hej, hej, jak tam podróże małe i duże? - pyta Żukowa Mama
- Jest OK, czekam właśnie na lotnisku na Jarka i Justynę. Tu będzie wymiana, ja pojadę prosto do ich domu, a oni lecą dalej. - odpowiada Żuk Mateusz
Tu, Żukowej Mamie zapaliło się czerwone światełko... Jak to [wymiana]... Wejdzie Żuk M. sam do domu, gdzie waruje duży, czarny "pies pracujący"?...
- OK - powiedziała ostrożnie - Ale zaraz, zaraz, to zwierzaki nie napadną cię, nie zagryzą, nie zadrapią, jak wejdziesz sam do domu? Ciekawostka przyrodnicza, jak to jest urządzone...
- Normalnie. - Żuk M. wyjaśnia - Jarek przywozi ze sobą taką zbroję metalową i szczekającą pałkę. Ta pałka ma łebek psa, który szczeka. - w jego słowach nie było cienia uśmiechu, czysta powaga...
Natychmiast uruchomiła się wyobraźnia Żukowej Mamy:
![]() |
| nowe ubranko Mateusza |
Po dwugodzinnej pauzie w kontakcie, nastąpiła kontynuacja sprawozdania z podróży:
- Ubrałem się w zbroję przed domem, uchyliłem drzwi i włożyłem szczekającą pałę. Później wszedłem po trochu do domu. Pies odbił się od zbroi. Kot uciekł (nie było miałczącej pałki). Ale tak naprawdę - ciągnął Żuk - pomogło bardzo to, że zbroja wcześniej została spryskana takimi perfumami czyli wyciągiem z Jarka.
(tu Żukowa Mama skapitulowała... no bo, jak narysować wyciąg z Jarka?)
- Żuk natomiast ciągnął dalej: - Pies trochę się zdziwił gdy ściągnąłem przyłbicę, bo spodziewał się Jarka. Ale mnie przecież zna, więc mogłem spokojnie rozebrać się. Bo w tej zbroi trochę gorąco...
I teraz Żukowa Mama czeka cierpliwie na dalsze informacje. Czy Loki wyrwał już Żuczkowi rękę na spacerze? Czy Myszkin zadał rany drapane?...





.jpg)
.jpg)
.jpg)
