Chciała mieć niebieski dom. Najlepiej gdzieś na księżycu, gdzie słychać byłoby nokturny Chopina.
Chciała mieć ciszę księżycową, gdzie gwiezdne drogi zaglądałyby w okna.
A od środka pachniałoby sercem i wanilią.
Ona na fotelu bujanym,
na kolanach kot,
i pies u stóp,
a ptaki i ptaszydła rozbrzmiewają
łamiąc księżycową ciszę ciepłymi nutami.
No i co?
Ma więcej niż chciała...
Ma więcej kolorów niż chciała,
więcej muzyki niż chciała.
Ma,
bo przecież tyle rzeczy można mieć gdy samemu jest się księżycem...
Zostawiła trochę korzeni ziemskich w swoim ogródku.
Jest bogata dobrami z nie tego świata.
